wtorek, 8 września 2015

Jarzynowa. Po prostu.

Najlepszą zupę jarzynową robi się jesienią. Z dobrych, wrześniowych warzyw, kiedy nadejdą pierwsze chłodne dni. Jak teraz. 

Mam jeden niezawodny przepis. Tę wersję zjedzą z apetytem zarówno dorośli, jak i dzieci. Tak, nawet niejadki. Obiecuję. Okrasza się ją kaszą, groszkiem, sokami. Jest nietypowa ale podbije serce każdego smakosza. W poniedziałki i na niedzielnym obiedzie. 
Najpierw o tym, co należy sobie przygotować:

Obrane i pokrojone dowolnie:
- pory, marchewki, ziemniaki i odrobinę kapusty pekińskiej.
- obrane: (ale w całości bo są dodane tylko dla aromatu) pietruszka i seler.
- liście laurowe, ziele angielskie, sól, pieprz, cukier, paprykę słodką.
- kaszę (jaglaną, perłową, jaką chcecie)
- pół kubka zielonego groszku
- 2 kubki soku (może być pomidorowy, najlepiej ze świeżych pomidorów, może być przecier domowy, może być sok wielowarzywny, kupny) 
- dowolne mięso, jeśli lubicie zupy na mięsie. żeberka albo udka kurczaka.

Do garnka nalewamy wodę, wrzucamy mięso i pokrojone warzywa oraz przyprawy. Gotujemy długo. Godzinę minimum. Następnie dodajemy do zupy kaszę i gotujemy jeszcze około 30 minut. Na samym końcu wlewamy sok, wsypujemy groszek i kolejne pół godziny poświęcamy na to, by odpowiednio zgęstniała i "przegryzła się". 

Jak podajemy naszą jarzynową? Ziemniaki i kasza nie wystarczą ;) Konieczne jest świeże pieczywo, którym możemy zagryzać każdą łyżkę lub (ja tak lubię) po prostu moczyć je w zupie. Przed podaniem możemy również "poskubać" do niej kawałki ugotowanego mięsa. 

Smacznego i ciepłego! Wraz z życzeniami krótkiej i łagodnej zimy.

sobota, 15 sierpnia 2015

Domowy, najlepszy na świecie KETCHUP

Znów pomidorowo. Ale tym razem przyszłościowo. KETCHUP!!!! Najlepszy, domowy. Niestety bardzo pracochłonny. Ale naprawdę godny pracy i wysiłku, jaki nas czeka.

Najpierw składniki:

Na jakieś 6-7 kg pomidorów (najlepsze są wbrew pozorom te zwykłe, suche, podłużne)

- 10 cebul – obranych, pokrojonych niedbale
- 1 papryka - dowolna
- 1 seler - opcjonalnie

- 2 szklanki cukru
- 3 łyżki soli
- 2 łyżki ostrej papryki (+ 1, jeśli chcemy ostrzej)
- Pół łyżki gałki muszkatołowej
- 10 goździków
- 20 ziaren pieprzu
- 1 łyżka imbiru
- 1 mała łyżeczka cynamonu
- 1 mała łyżeczka curry
- 1 mała łyżeczka kminku mielonego

Na sam koniec – pół szklanki octu 10%

I teraz co nas czeka? Połączenie składników, rozłożenie ich w gary i duszenie. Na dno każdego garnka podlejcie trochę wody na samym początku. A potem już tylko gotujcie. Na BARDZO małym ogniu, kilka godzin dziennie, przez 2-3 dni. Następnie dodajcie ocet (można dodać go również później) i szykujcie się na najgorsze – na przecieranie.

Ketchup przecieramy przez sitko wyłożone gazą. Do sosu nie może dostać się żadna skórka, żadna pestka.

Jak przygotować należy słoiki? Wiadomo, najpierw bardzo dokładnie umyć w bardzo ciepłej wodzie a potem albo wygotować albo wyparzyć w piecu. Druga opcja jest fajniejsza, bo nie trzeba ich potem dokładnie wycierać, ale należy przy niej bardziej uważać (temperatura w piekarniku!).

Gdy przelejemy ketchup do słoików (uważajcie by „gwint” był czysty!) zakręcamy je i odstawiamy do góry dnem. Niech tak postoją dzień, dwa i można zanieść je do piwnicy. Ketchup jest ważny wiele lat! A jego smak, wiadomo, niezastąpiony. Z czasem możecie wprowadzić własne modyfikacje, dodać marchewkę, więcej papryki, swoje przyprawy, zrezygnować z niektórych. Zabawa jest przednia, doznania smakowe niezwykłe. SMACZNEGO!

piątek, 14 sierpnia 2015

GAZPACHO na upał

Gorąco, prawda? Jeść się nie chce ale jeść trzeba. Dlatego z pomocą przychodzi nam Gazpacho - pyszny, hiszpański chłodnik idealny na upały. Esencjonalny, ostry, bardzo pomidorowy. Robi się go szybko i prosto.
Czego potrzebujemy?

- Kilku obranych pomidorów, pokrojonych w drobną kostkę.
- Soku pomidorowego i soku wielowarzywnego (możemy zrobić sami np. z pomidorów, buraków, selera) - ilość zależy tak naprawdę od wielości garnka.
- 5 ząbków czosnku - obieramy je i przeciskamy
- Papryki (każda będzie dobra) - drobno posiekanej
- 4-5 ogórków zielonych (możemy zaszaleć i dodać jeden kwaszony lub małosolny) - ogórki ścieramy na tarce na grubych oczkach
- 1 cebuli, drobno posiekanej
- Świeżej bazylii - tyle ile lubimy, kilka liści
- Soli, pieprzu, ostrej papryki - do smaku, dowolnie
- Opcjonalnie starte rzodkiewki

Jak przygotowujemy Gazpacho? Po prostu łączymy składniki, wstawiamy zupę do lodówki i czekamy około 5 godzin. Jemy prosto z lodówki zagryzając świeżą bagietką. Jest moc! Gwarantuję.

wtorek, 14 lipca 2015

Wschodnioindyjska zupa MULLIGATAWNY

Seriale jednak edukują, również kulinarnie. Zupę mulligatawny (nazwa pochodzi z tamilskiego (maligetouni), czyt. mulligatołni) poznałam dzięki "Humans". 

Pieprzowa woda (to oznacza jej nazwa w rodzimym języku) jest wschodnioindyjską, gęstą zupą rozsławioną również w Wielkiej Brytanii. Jej sekret leży w esencjonalnym bulionie i przyprawach. Ja już wiem, że jest genialna. Teraz wy możecie się przekonać!

Metodą prób i błędów wybrałam przepis, który najbardziej mi odpowiada (sposóbów jej przyrządzenia jest kilka, łącznie z tym, że można zmiksować ją na krem lub zostawić "pływające" składniki). 

Czego potrzebujemy? Dużej cebuli, 2-3 marchewek, kubka ryżu basmati, kurczaka (z kością lub bez), kubka mielonych migdałów, mleka kokosowego, pomidorów. I przypraw: sól, pieprz, curry, goździków, słodkiej i strej papryki (lub chili), kolendry i liści laurowych. Mogą być również jabłka, jednak mi nie podeszły.

Najpierw nastawiamy bulion: kurczak, papryka i chili, goździki, liście laurowe, pokrojona drobno marchewka. Kurczaka nie żałujemy. Jego mięso będzie nam potrzebne!

Następnie, po około godzinie, wyjmujemy z garnka goździki (już oddały aromat) i kurczaka. Do zupy dodajemy podsmażoną, pokrojoną cebulę, kubek siekanych lub mielonych migdałów (możemy je wcześniej uprażyć), posiekane drobno mięso z kurczaka, którego gotowaliśmy. Puszkę mleka kokosowego. Pomidory (krojone z puszki lub przecier pomidorowy osobno i świeże pomidory, obrane, pokrojone w kostkę, osobno). I razem dusimy. Dodajemy również curry. Dużo curry! Do tego sól i pieprz do smaku. Ma być ostro!

Na sam koniec, 15 minut przed podaniem, do zupy wsypujemy ryż basmati. Gdy tylko zmięknie - zupa jest gotowa do podania. Do podania ze świeżą kolendrą. I pieczywem. Smacznego!!!

wtorek, 14 kwietnia 2015

JARZYNOWA inaczej

Generalnie jarzynowa to zawsze dobry pomysł. I niekoniecznie nudny, bo zawsze można zrobić ją inaczej. 

Dziś zaproponujemy wam jeden z najciekawszych, naszym zdaniem, przepisów na tę zupę.

Zaczynamy od upieczenia ulubionych warzyw. Kawałki ziemniaków, cukinii, dyni, marchewki - czego tylko chcecie - wkładamy do naczynia żaroodpornego, polewamy oliwą, lekko solimy i pieczemy. Możemy dodać bakłażany, cebulę, naprawdę wszystko co macie akurat w domu.

Upieczone warzywa przekładamy do garnka z bulionem. Doprawiamy kurkumą, słodką papryką, pieprzem i kminkiem mielonym oraz, dość obficie, cukrem. Dusimy chwilę, następnie studzimy i miksujemy na krem. Potem dodajemy przecier pomidorowy (jeśli mamy swój własny, uważajmy z dosładzaniem!) i dokładnie mieszamy. I zupa gotowa. 

Z czym ją podać? My proponujemy grzanki. W każdym domu z pewnością znajdzie się kawałek czerstwego pieczywa. Może być jasne, może być ciemne. Do tego jeden ząbek czosnku (najlepiej z wyciskarki), odrobina ulubionych ziół i rozgrzana patelnia z odrobiną masła i oliwy, na którą wrzucamy pokrojone w drobną kostkę czerstwe pieczywo, czosnek i zioła. Smażymy na chrupko i gotowe!

Co jeszcze? Jeśli mamy ochotę na tej samej patelni uprażyć możemy jeszcze garść pestek: dyni lub słonecznika, i nimi również okrasić naszą zupę.

Smacznego!

czwartek, 9 kwietnia 2015

Jajko sadzone!

Wbrew pozorom nie jest łatwo przygotować idealne jajko sadzone. Dziś zdradzimy wam naszą metodę, dzięki której wychodzi super!

Po pierwsze jajko musi być zimne, z lodówki. Po drugie tłuszcz na patelnię musi składać się nie tylko z masła, ale również z oliwy (w proporcjach 90% masła, 10% oliwy). Po trzecie potrzebujemy również odrobiny wody, przykrywki oraz soli i pieprzu.

No i nagrzewamy patelnię, rozpuszczamy na niej tłuszcz i na niego dajmy niewielką ilość soli. Na to wybijamy jajko, które z wierzchu również solimy a dookoła podlewamy niewielką (dosłownie kilkanaście kropel) ilością wody. Przykrywamy i smażymy niecałą minutę. Następnie odkrywamy i jeszcze sekunda, jeszcze momencik. I gotowe. Na talerzu posypujemy jajo świeżo mielonym pieprzem i voila!

A do czego pasuje jajko sadzone? Do śniadania, to wiadomo. Ale jest również znakomitym dodatkiem do obiadu. Idealnie pasuje do kaszy gryczanej i młodych ziemniaków. Prawdę mówiąc młode ziemniaki z koperkiem, szparagi i jajko sadzone to jeden z najsmaczniejszcyh wiosennych obiadów, jaki można sobie wyobrazić. 

Smacznego!!!

Ps. Dziękujemy naszej przyjaciółce Marcie za piękne zdjęcie jaja! 

czwartek, 26 lutego 2015

Kurczę w pomarańczach

Dziś podamy wam przepis na pysznego, niewymagającego kurczaka. Sekret tkwi w zamarynowaniu go wraz ze wszystkimi składnikami na aż 24 godziny przed pieczeniem (jak na zdjęciu). I teraz najważniejsze: w czym marynujemy?
- starty świeży imbir
- posiekany czosnek
- curry lub po prostu kurkuma
- cebula (najlepiej szalotki)
- 5-6 pokrojone pomarańcze
- pieprz cayenne
- papryczki chili
- sól lub sos sojowy
- oliwa
- sok z 1 cytryny
- 2-3 łyżki cukru

Wszystko to mieszamy z pałkami (lub całymi udami) kurczaka i na 24 godziny wstawiamy do lodówki. Następnie pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku. Czas pieczenia zależy od tego jak duże będą nasze kawałki kurczaka, jednak nie powinien przekroczyć 1,5 godziny aby kurczak był soczysty.

Z czym najlepiej go jeść? Z ryżem jaśminowym, z kaszą pszeniczną lub po prostu ze świeżą bagietką. I rękami! Popijając białym, schłodzonym winem. Posmakuje na pewno każdemu! Tak, kurczak także.

wtorek, 17 lutego 2015

Szwedzkie klopsiki na wódce

Na mroźne dni najlepsze są pulpety. W Szwecji też mają zimę i to właśnie tam, na północy wymyślane są przepisy na najpyszniejsze klopsiki na świecie. Małe, zgrabne, pełne smaku, koniecznie ze słodkim sosem i nietypowymi dodatkami. Dziś proponujemy wam koperkowo - kminkowe klopsy podpalane wódką. Zatem do dzieła!

Czego potrzebujemy? Mięsa mielonego (najlepsze będzie połączenie indyka z wołowiną). Do tego standard - jajka, woda, bułka tarta lub czerstwa namoczona w mleku. Mała cebulka i przyprawy. Tym razem będą to: pęczek świeżego koperku, kminek mielony, kurkuma, słodka papryka, odrobina garam masali (lub przyprawy do piernika) - dla aromatu, sól oraz pieprz. Ilość przypraw i proporcje zależą oczywiście od ilości mięsa, jakiej użyjecie. 

Mięso z przyprawami i dodatkami mieszamy. Następnie mokrymi, zimnymi dłońmi formujemy klopsiki a potem po prostu smażymy je na patelni. Do każdej porcji pulpetów, pod sam koniec smażenia, dodajemy pół kieliszka wódki tak, aby jej aromat przemycić do mięsa.

Najlepszy sos do naszych klopsów to słodka żurawina. Albo borówki. Do tego, proszę uwierzyć, najlepsza będzie kasza gryczana i dobre, ciepłe buraczki. Klasycznie, po polsku a jednak po szwedzku. Jeżeli pulpety zostaną na następny dzień możemy lekko je zmodyfikować. Wrzucić do garnka, dodać kilka suszonych grzybów, liście laurowe i ziele angielskie, podlać wodą z mlekiem i dusić przez 30min. Następnego dnia będą jeszcze smaczniejsze!

 

niedziela, 21 grudnia 2014

NIEDZIELA Z KREWETKAMI

Trzy dni do świąt. Chce się już jeść rybnie, ale jeszcze bez karpi. Idealnym, szybkim i pysznym obiadem, który przygotować można w przerwie sprzątania, są krewetki.

Czego potrzebujemy? Krewetek (tak naprawdę dowolnych), świeżego lub suszonego chili, czosnku, pęczka natki pietruszki, oliwy, koniaku lub białego wina. Do tego świeżego pieczywa (najlepiej bagietki, która najładniej wchłonie sos pozostały na dnie garnka po zjedzeniu zawartości) i czegoś do picia. Jeśli wybierzecie białe wino zamiast koniaku - reszta butelki będzie w sam raz.

Jak robimy? Szybko i prosto! Na rozgrzaną oliwę wrzucamy posiekany czosnek razem z chili. Gdy czosnek zaczyna brązowieć dosypujemy krewetki (jeśli były mrożone należy je wcześniej odmrozić!) i podlewamy je kieliszkiem wina lub koniaku. Smażymy maksymalnie kilka minut. Bezpośrednio przed podaniem (co widać na zdjęciu) posypujemy krewetki posiekanym pęczkiem natki. I voila! Buła w dłoń i do dzieła. A potem prędziutko wracamy do sprzątania i przecierania maku. SMACZNEGO!

sobota, 20 grudnia 2014

KARP orzechowy

Dziś DZIEŃ RYBY. Z tej okazji chcemy zaproponować wam prosty i pyszny przepis na jej przygotowanie. 

UWAGA! Przepis ten idealnie pasuje do karpia! 

Poporcjowaną rybę skrapiamy cytryną, obkładamy dookoła posiekanymi orzechami włoskimi i natką pietruszki. Solimy, pieprzymy, podlewamy winem. I pieczemy. 


Ot i cały przepis. Prosty, łatwy i przyjemny a przede wszystkim wyjątkowo smaczny. Z tej okazji warto przypomnieć jak bardzo ryby lubią się z bakaliami i alkoholem. I jeszcze jedno - ten sam przepis możemy zmodyfikować robiąc z natki i orzechów pesto i zamarynować w nim rybę przed zwykłym smażeniem na patelni. To jeszcze szybsza wersja.

Pozdrawiamy was świątecznie. 

czwartek, 5 czerwca 2014

GAZPACHO najlepsze pod słońcem

Bo ja na przykład nie lubię kefiru. Za zupą wiśniową też nie przepadam, bo jednak bywa za słodka. Poza tym przejadła mi się w dzieciństwie. Cóż więc, gdy słońce grzeje a nam chce się zupy? Proste! Hiszpański chłodnik pod wdzięczną nazwą gazpacho jest pyszny, orzeźwiający, mocno pomidorowy i banalny w przygotowaniu. Zrobienie go zajmuje jakieś 10minut. A smak pozostaje nieoceniony. Zatem do dzieła. Czego potrzebujemy?
- Trzech zielonych ogórków - startych na tarce
- Papryki (czerwonej lub innej) pokrojonej w najdrobniejszą kostkę świata
- 5-6 przeciśniętych ząbków czosnku
- 6 pomidorów bez skórki, pokrojonych w drobną kostkę
- 2-3 kartonów soku pomidorowego 
- Świeżej bazylii oraz
- Cebuli dymki bardzo drobno posiekanej

Wszystko to wkładamy/wlewamy do garnka, mieszamy i wstawiamy do lodówki na przynajmniej 3-4godziny. Podajmy ze świeżą bagietką lub, jeśli to weekend, z grzankami z grilla. Co do niego pasuje? Krewetki i białe wino. Smacznego! 
 

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Śledzik pod zajączkiem

Dziś początek kulinarnego cyklu Wielkanocnego. Zaczynamy sałatką śledziową. Pewnie ją znacie, ale doprawiacie inaczej.

Jej składniki to pokrojone w kostkę: jajka na twardo, ogórki kiszone, upieczone i obrane ze skórki (po upieczeniu!) ziemniaki oraz 2-3 szalotki. I opcjonalnie natka pietruszki.

A jak ją doprawiamy? Otóż: mieszamy majonez pół na pół z jogurtem naturalnym i dodajemy 2 łyżki musztardy. Do tego świeżo mielony pieprz, płaska łyżka octu winnego. Z solą należy uważać, bo i śledź i ogórki dają często czadu w tym względzie. 

Właściwie wychodzi nam coś a la kartofel salad ze śledziami. Czyli jest pysznie! Bo śledzie to najlepsze słodycze, prawda?

I jeszcze dekoracja! Jajka na twardo, plasterki marchewek, groszek zielony, koperek i pieprz, które stworzą nam piękne zajączki "wysiadujące" sałatkę.

Na sam koniec drugi element dekoracji stołu - dla każdego gościa jego własne jajko z serwetką, tworzące kolejne zajączki. Żeby było nie tylko smacznie ale i ładnie.

czwartek, 27 lutego 2014

RACUCHY czyli wcale nie lubimy bardzo słodko!

,
A co dziś? Dziś poziom trudności - jeden. A może nawet pół. Pysznie i wcale nie tak słodko i wcale nie z dżemem. Czyli RACUCHY! Znudzeni pączkami powinni być zadowoleni. A przede wszystkim ci, których wkurza dżem.

Ciasto tak: na 30dkg mąki dajemy bardzo czubatą łyżkę masła i mleka tyle, ile przyjmie aby było zawiesiste, gęstawe i klejące. Do tego półtorej torebki drożdży i szczypta soli. Dobrze mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.

Po godzinie rozgrzewamy smalec. Ziemniaka kroimy na dowolne cząstki. Ziemniakiem sprawdzamy, czy tłuszcz jest gorący. Taki ziemniak jest potem bardzo pyszny. No i niedbale, łyżką nakładamy wyrośnięte ciasto na skwierczący smalec. I na wolnym ogniu smażymy aż zbrązowieją. Następnie wykładamy na ręcznik papierowy i posypujemy cukrem pudrem. Pamiętajcie, że ciasto NIE JEST słodkie, więc jeśli macie ochotę na cukier - sypcie do woli!

A jak ktoś nie lubi na słodko - może okrasić racuchy skwarkami i zjeść z masłem! I też będzie miał tłusty czwartek. SMACZNEGO.


wtorek, 25 lutego 2014

Mamy zielony groszek w zupie

Dziś najbanalniejszy przepis na jedną z najsmaczniejszych zup na świecie. Na krem z groszku. Jakiego? Mrożonego! Brońboże z takiego zapuszkowanego, taki zapuszkowany ma bowiem zupełnie inny (zbyt miękki, gorszy, uboższy) smak. 

Jak taki krem zrobić? Otóż potrzebujemy bulionu, do którego wrzucimy: mrożony zielony groszek, 2-3 ziemniaki, pół pora i 2 pietruszki. Gotujemy warzywa do miękkości i doprawiamy zupę: solą (ale to tylko jeśli bulion nie jest zbyt słony sam w sobie), pieprzem, kminkiem mielonym, szczyptą gałki muszkatołowej oraz estragonem i szafranem.

Kiedy wszystko już zmięknie - studzimy i miksujemy. Następnie siekamy: świeżą miętę i/lub natkę (może być też kolendra) i przygotowujemy grzaneczki: małe kostki bułki posypujemy podartą mozzarellą i wstawiamy do piekarnika, na moment. Nimi, ciepłymi, posypujemy zupę podając ją. I oprószamy natką/kolendrą/miętą - cokolwiek wybierzecie, będzie pasowało. No i tak. Piękna, zielona zupa gotowa. Wiosno, przybywaj!

Ps. Możecie też zaszaleć i posypać krem posiekanymi pistacjami!!!

czwartek, 30 stycznia 2014

Podaruj sobie energię! Bezglutenowo!

Na jednym ze szkoleń, jakie prowadziła dla nas Dorota Minta (nasz zaprzyjaźniony psycholog i dietetyk) pojawił się przepis na śniadanie. Batoniki! A dokładnie blok bakaliowy, który można upiec i jeść przez wiele dni, zabierać na lunch do pracy, przegryzać siedząc wieczorem przed telewizorem. Przepis smaczny, łatwy i zdrowy. Zdrowy przede wszystkim. Można go modyfikować. Można modyfikować proporcje. Oto on:
 
BATONIKI ŚNIADANIOWE

Składniki
1 puszka niesłodzonego mleka skondensowanego
2 szklanki płatków owsianych górskich
1 szklanka płatków owsianych błyskawicznych
1/2 szklanki suszonych żurawin
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki suszonych śliwek
1/2 szklanki suszonych moreli
1/2 szklanki daktyli
4 łyżki nasion sezamu
1/2 łyżeczki esencji waniliowej, 
1/4 łyżeczki cynamonu
szczypta soli.

Sposób wykonania:

1. Bakalie posiekaj.

2. W dużej misce wymieszaj płatki i pozostałe składniki batoników z mlekiem i odstaw na 10 minut. Natłuść oliwą foremki do pieczenia.
3. Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Przełóż masę muesli do przygotowanej foremki i piecz przez 20-30 minut (uważaj, by się zanadto nie przyrumieniła; im dłużej będziesz piec “ciasto” tym będzie twardsze).


4. Wyjmij upieczone “ciasto” muesli z piekarnika i odstaw do przestudzenia. Pokrój na kwadraty lub prostokąty. Przechowuj w puszcze lub szczelnym słoiku. Niekoniecznie w lodówce. 



SMACZNEGO!!!!
(i rozgrzewającego...) 


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Tira, tira, trala la, tira mi su!

Idealne tiramisu a la Granice Smaku? Banał! I czysta przyjemność! Oto, co należy przygotować:

Biszkopty i mocna kawa z whisky (max. pół litra płynu (100-200ml whisky, reszta wrzątku) w tym 7 łyżeczek kawy). 

Do tego zmiksowane - (500g) - mascarpone z dwoma opakowaniami śmietany 22% i kubkiem cukru pudru. I jeszcze kakao wymieszane z cukrem pudrem w maleńkiej miseczce. Do dzieła!

Na dnie naczynia lub naczynek, w których chcemy przygotować tiramisu, układamy biszkopty. Polewamy je powoli, łyżeczką,  kawą z whisky tak długo, jak długo przyjmować będą płyn. Następnie delikatnie nakładamy na nie pół masy. Na nią leci druga, ostatnia warstwa biszkoptów - znów nasączana. I na to druga część białej masy. 

Całość posypujemy kakaem z cukrem pudrem i wstawiamy do lodówki (pod przykryciem (np. folia), jeśli nie chcecie by tiramisu pachniało lodówką ;) Idealne jest między 6 a 8 godziną od włożenia do lodówki. 

Podajemy oczywiście schłodzone, ze szklanką whisky, z kawą lub z kawą z whisky. Whisky zastąpić można (a nawet pewnie powinno się) likierem migdałowym, np. amaretto. Do masy powinno dodać się żółtka. Ale my boimy się surowych jajek a ponad wszystko wolimy whisky od ulepku migdałowego. Stąd właśnie przekonanie, że nasze tiramisu jest najlepsze na świecie. Smacznego!

czwartek, 19 grudnia 2013

gefilte fish? obowiązek wigilijny!

Gefilte fish czyli ryba faszerowana to danie z kuchni żydowskiej znane od wieków. Podawano je na Nowy Rok (Rosz Haszana) ponieważ ryba według tradycji talmudycznej jest symbolem nieśmiertelności i płodności. 

U nas zyskało miano jednego z naczelnych dań wigilijnych. Osobiście nie wyobrażam sobie by zabrakło jej na kolacji 24 grudnia. 

Ryba faszerowana to nic innego jak pulpet rybny gotowany na rosole, w lnianych woreczkach, ukształtowany najczęściej w formę walcowatą - formę wałka. Czy tam butelki z winem. Jak kto woli.
Jak ją przgotować? Już się rozpisuję. 

Po pierwsze nastawić rosół. Warzywny, mocny w smaku. Taki, jaki lubicie najbardziej. I gotować. 

Po drugie farsz czyli: filety białych ryb (najlepiej dorsza), zmielone. Do tego, również zmielona w maszynce - świeża cebula. Do tego namoczona w mleku czerstwa bułka. Sól, pieprz, jajka. Odrobina gałki muszkatołowej, kminku mielonego i szczypta (dosłownie!) imbiru. Ale można bez niego. Niektórzy mieszają farsz z rodzynkami. Mi nie pasują.

Farsz dokładnie wyrabiamy i wkładamy w co mamy. Może być ściereczka, może być płótno lniane, może być po prostu gaza. Zawiązujemy na końcach i wkładamy do rosołu, gdzie ma się ugotować. Pół godziny i powinno być ok. 

Smak rosołu powinien być, jak już wspomniałam, intensywny. Kiedy już wyjmiemy rybę, wystudźmy ją i delikatnie odwińmy. Wałek kroimy na plastry i układamy na półmiskach. Do tego jajka na twardo, do dekoracji. I co chcemy. Ja dodaję najczęściej również natkę pietruszki i marchew z rosołu, a czasem ogórka lub paprykę konserwową dla zaostrzenia smaku. 

Rosół odcedzamy, dodajemy doń żelatynę i zalewamy rybę. Kiedy galareta zastygnie - danie jest gotowe. Najlepiej podawać je z sosem chrzanowym (chrzan, śmietana, odrobina cukru). Niektórym smakuje również z musztardą. 

Jutro kolejna porcja dań wigilijnych. Smacznego i świątecznego!

Ps. Zdjęcia znaleziono w internecie. Jedno z http://potrawyregionalne.blogspot.com/


wtorek, 10 grudnia 2013

Barszcz. Jaki? Ukraiński!

Jest zima, jest zimno. Na zimne dni najlepsze są zupy. Takie, które pełnią funkcję dania jednogarnkowego. Do takich właśnie zup należy barszcz ukraiński. Mamy na niego niezawodny przepis. Oto jak go robię:

Ucieram na tarce marchew, drobno kroję cebulę, do tego dorzucam posiekaną kapustę kiszoną i jeden ząbek czosnku. Dodaję sól, pieprz i smażę. Jak już usmażę - odstawiamy na bok. 

W tym samym czasie gotuję barszcz, zwykły, na żeberkach. Jak barszcz już się ugotuje - dodaję do niego  smażone warzywa (tamtą marchewkę z tamtą kapustą) a buraki albo kroję, albo nie (zależy czy mam ochotę również jeść je w zupie). Żeberka również zostawiam w zupie, wyjęte obok, na talerzyk, posolone, są rozkoszą dla każdego niewegańskiego podniebienia.

Do tego fasola - moczona w nocy, gotowana obok. Oraz jeden-dwa suszone grzyby. I obowiązkowo czubata łyżka koncentratu pomidorowego. 

Wszystko razem gotuję z godzinę jeszcze, na wolnym ogniu. Podaję z kleksem śmietany na talerzu. SMACZNEGO i rozgrzewającego!

Ps. Do zupy można, ale nie trzeba, wkroić jeszcze ziemniaki. Ja zdecydowanie preferuję wersję bez nich. Bułka lub nic. 

czwartek, 5 grudnia 2013

jeść dobrze, warsztaty!






                        
                              Granice Smaku i Dorota Minta

 zapraszają na

INDYWIDUALNE WARSZTATY KULINARNE
„jeść dobrze”

obejmujące dwa rodzaje szkoleń
- dla dzieci i ich rodzin
- dla dorosłych

Na nasze warsztaty zapraszamy:

Dorosłych i dzieci z zaburzeniami  żywienia
(anoreksja, ortoreksja, inne)
Dorosłych i dzieci z nadwagą
Dzieci – niejadki
Dorosłych i dzieci wymagających specjalnej diety
(na diecie bezglutenowej, alergików, chorujących na schorzenia metaboliczne i inne)
Osób, które chcą zmienić swoje zwyczaje kulinarne

Warsztaty prowadzone są w dwugodzinnych sesjach. Mają na celu zmianę żywieniowych zwyczajów i wprowadzenie właściwej dla danej osoby diety.
Szkolenia obejmują:
- spotkanie pierwsze, na którym uzgadniamy tryb pracy (spotkanie odbywa się w gabinecie lekarskim)
- kilka domowych, dwugodzinnych sesji podczas których poznajemy Wasze kulinarne zwyczaje i wprowadzamy te właściwe, stosowne do przygotowanej diety
- opiekę psychologa zajmującego się problemami żywienia

ZAPRASZAMY!

Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie (602 655 902)
lub mailowo (info@granicesmaku.pl)

Zgłoszenia przyjmujemy od 1 grudnia 2013. Warsztaty zaczynamy od 2014 roku.
Zajęcia są płatne. Ilość spotkań ustalana jest indywidualnie na pierwszej wizycie.

Więcej informacji na stronie www.facebook.com/granicesmaku