
Ucieram na tarce marchew, drobno kroję cebulę, do tego dorzucam posiekaną
kapustę kiszoną i jeden ząbek czosnku. Dodaję sól, pieprz i smażę. Jak już
usmażę - odstawiamy na bok.
W tym samym czasie gotuję barszcz, zwykły,
na żeberkach. Jak barszcz już się ugotuje - dodaję do niego
smażone warzywa (tamtą marchewkę z tamtą kapustą) a buraki albo kroję, albo nie (zależy czy mam ochotę również
jeść je w zupie). Żeberka również zostawiam w zupie, wyjęte obok, na talerzyk, posolone, są rozkoszą dla każdego niewegańskiego podniebienia.
Do tego fasola - moczona w nocy, gotowana obok. Oraz jeden-dwa suszone grzyby. I obowiązkowo czubata łyżka koncentratu pomidorowego.
Wszystko
razem gotuję z godzinę jeszcze, na wolnym ogniu. Podaję z kleksem śmietany na talerzu. SMACZNEGO i rozgrzewającego!
Ps. Do zupy można, ale nie trzeba, wkroić jeszcze ziemniaki. Ja zdecydowanie preferuję wersję bez nich. Bułka lub nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz