poniedziałek, 16 września 2013

CZERWONA i ZIELONA na koniec lata

Dziś chciałabym podzielić się z Wami dwoma przepisami na sałatki - proste, szybkie i przepyszne - w sam raz na koniec lata, na początek jesieni. 

Robi się je w pięć minut, smakują znakomicie, są bardzo sycące i z powodzeniem (na przykład w towarzystwie bagietki czy grzanek) zastąpić mogą obiad. Sałatki nie mają jeszcze nazw więc mówię o nich "czerwona" i "zielona", po prostu.
Sałatka czerwona to wymieszane:

- Pokrojone w kostkę wielokolorowe pomidory (słodkie, wczesno-jesienne)
- Puszka zielonej soczewicy
- Pęczek drobno posiekanej natki
- Łyżeczka cukru, sól, pieprz
- Odrobina oleju (np. z  orzechów włoskich)

Sałatka zielona to wymieszane:

- Pestki słonecznika
- Ciecierzyca
- Rodzynki
- Sałata lodowa
- Kiełki (najlepsze byłby kiełki słonecznika jednak jeśli takich nie mamy możemy użyć np. kiełków lucerny)
- Sól, pieprz, odrobina oliwy

No i tak. Do tego połamana, chrupiąca bagietka i kieliszek białego wina. A potem już tylko koc i czekanie na coraz chłodniejszą (i oby złotą!) jesień. Smacznego!

piątek, 13 września 2013

TOPINABUR. Tak polski, że wstyd nie znać.

Rośnie sobie topinambur przy polskich drogach. A my nie wiemy, że trzeba go wykopać i zjeść bulwy. Bo topinambur to słonecznik. Tylko bulwiasty. Pochodzi z Ameryki północnej jednak zadomowił się w Polsce na dobre. Jego jadalne bulwy znane są przede wszystkim cukrzykom. Ogólnie jednak nie zna się go wcale. A szkoda. Przez niewiedzę najdroższe restauracje, zastępując topinamburem ziemniaka, zdzierają z nas kasę za danie luksusowe. Tymczasem słonecznik ten nie ma wielkich wymagań, rośnie i rozmnaża się wszędzie. Początkowo gatunek rozwijał się w Ameryce, do Europy trafił mniej więcej w XVII wieku. Najpierw był bardzo powszechny, potem słuch o nim zaginął. Teraz powraca jednak, o czym wspomniałam wcześniej, nie wiedzieć dlaczego jako danie ekskluzywne i nietypowe. 

Nasz topinambur zawiera chyba wszystko! Węglowodany, białko, witaminy, żelazo, wapń, sód, potas. Długo by można wymieniać. Jest bardzo zdrowy i bardzo sycący. Bulwy gotuje się na parze lub piecze. Pieczone bulwy mogą stanowić namiastkę kawy. We Francji, w Anglii topinambura traktuje się jak ziemniaka i robi z niego zupy, chipsy i frytki. My powinniśmy traktować go jak zwykłe, smaczne warzywo. Jeśli musiałabym określić jego smak - przypomina nieco karczocha. Surowy - rzodkiewkę bez smaku. Jednocześnie smakuje jak orzech połączony z ziemniakiem z nutą pestek słonecznika. Jest bardzo, bardzo ciekawy. 

Pójdźcie na targ i koniecznie podpytajcie sprzedawców o słonecznik bulwiasty. Powinien znaleźć się na kilku stoiskach. Jeśli mieszkacie w Warszawie na pewno dostaniecie go na biobazarach oraz na Polnej. Na sam początek upieczcie go jak ziemniaki spróbujcie zastąpić je nim podając zwykły obiad (mięso i sałatka) . Potem zróbcie z niego frytki. Potem zobaczcie z czym wam smakuje i próbujcie eksperymentować z nim w kuchni. My, na chłodne jesienne wieczory, podamy wam przepis na zupę z topinambura. Sycącą, smaczną i kremową.


KREMOWA ZUPA Z TOPINAMBURA (przepis belgijski)
Potrzebujemy:
- kilku bulw topinambura, 
- kilku ziemniaków, 
- cebuli 
- i przypraw (gałka muszkatołowa, kminek mielony, pieprz czarny mielony, liść laurowy, sól). 

Cebulę pieczemy na złoty kolor a następnie razem z ziemniakami i topinamburem gotujemy z dodatkiem przypraw aż warzywa zmiękną całkowicie. Kiedy uznamy, że jest już smacznie i miękko - miksujemy zupę. Krem zabielamy mlekiem. Okrasić zupę, podając, możemy na trzy sposoby.

Po pierwsze można podać ją ze strzępami wędzonego łososia i posypaną czerwonym pieprzem. 
Po drugie można posypać ją prażonymi pestkami słonecznika.
Po trzecie można posypać ją posiekaną natką pietruszki z posiekaną kolendrą.

No i tak. Pokochacie topinambur. Smacznego!




czwartek, 12 września 2013

Już grzyby? A więc grzyby

Sezon na grzyby uznajemy za rozpoczęty! Z tej okazji chciałabym napisać Wam kilka słów o tych wybitnych darach lasu. Co z nimi robić? Gotować! Dodawać! Przetwarzać! Pamiętajcie, że najmniejsze kapelusze prawdziwków powinno się zamarynować i odstawić do ciemnej szafki, gdzie doczekają świąt wielkanocnych. Poza tym karygodnym jest nie zjeść przynajmniej dwa razy w roku zupy grzybowej. Jaka jest najlepsza? Ta najprostsza. Mocny wywar grzybowy z włoszczyzną a do tego dwie opcje a) kasza perłowa lub b) kluseczki francuskie (jajka, mąka, sól - ubite białko dodawane na samym końcu).
Co jeszcze? Kapelusze podgrzybków lub borowików smażone w cieście naleśnikowym z sosem śmietanowym. Albo zupa kurkowa z ziemniakami i świeżą natką. Albo sos grzybowy ze śmietaną do dowolnego rodzaju mięsa. 

Jednak grzyby to również dodatek. Dodatek idealny. Nie byłoby barszczu bez suszonego grzyba w nim. Nie byłoby dobrego żurku. A ryba? Próbowaliście kiedyś dodać grzyby do zupy z białych ryb? Nie? To bardzo Wam to polecam. Zupa z dorsza z dodatkiem grzybów, zabielona śmietaną i doprawiona gałką muszkatołową oraz mielonym kminkiem jest mistrzostwem świata. A do tego koniecznie świeża bagietka.

Prawdziwki robią szał w risotto! Do nich oczywiście szalotka i pęczek świeżej natki pietruszki. I parmezan w płatkach do smakowej dekoracji, na sam koniec. Borowiki pięknie też komponują się z kaszą gryczaną i tylko z nią oraz z odrobiną okrasy stanowią danie proste i bardzo smaczne. 

Maślaki na przykład bardzo cenią sobie białe wino i ładnie z nim współgrają. Kurki lubią curry. Lubią też być farszem tarty z kruchego ciasta (można je wtedy połączyć z serem, np. z cheddarem). Kurki lubią też jajka, dlatego w sezonie kurkowym musicie koniecznie przynajmniej raz zrobić sobie z nimi omlet. Lub jajecznicę.

Kolejnym tematem są pierogi, jednak smuci nas, że grzyby wkładacie do nich tylko w towarzystwie kiszonej kapusty. Co z kaszą gryczaną i skwarkami? To właśnie z nimi smakują w pierogach najlepiej. Albo z jarmużem. Albo z kaszą jaglaną i cebulą. W tej kwestii wszystkie chwyty dozwolone, pozostaje tylko kwestia kulinarnego, tak bardzo indywidualnego, gustu.

Na sam koniec chcę jeszcze wspomnieć o pasztetach, w których zarówno z soją jak i z mięsem - grzyby komponują się wyśmienicie. I wcale nie jest powiedziane, że musi być ich mało. A jeśli przerażają was ceny prawdziwków - weźcie koszyk, opatulcie się porządnie mając na uwadze kleszcze i ruszajcie w las zamiast przesypiać weekendowe poranki. Naśpicie się jeszcze zimą! Smacznego.




środa, 11 września 2013

Jabłko inaczej


Jabłko, rzecz wiadoma, jest owocem jabłoni. Jabłoń to drzewo. Bardzo polskie. Jabłka znamy i lubimy. Jabłko jest pierwszym, obok marchwi, stałym pokarmem jaki podaje się kilkumiesięcznym dzieciom. Jabłko jest zdrowe i smaczne. Jemy je często, prawda? Robimy szarlotki, dodajemy do słynnej surówki z porem i ogórkiem kiszonym. Pijemy sok jabłkowy i znów pieczemy szarlotkę, tym razem z kruszonką. I tak cały rok. Tymczasem jabłko nadaje się do wielu innych, ciekawszych rzeczy niż tylko do kaczki, do ryżu, do wigilijnego kompotu, do szarlotki czy jako dodatek do borówek. I te "ciekawsze rzeczy", a przynajmniej kilka z nich, chcemy Wam dzisiaj opisać.

Po pierwsze pamiętajcie o cydrze, jednym z najlepszych, lekkich, subtelnych alkoholi świata. Jego produkcja ruszyła w ostatnich latach w Polsce pełną parą. Cydr od Polskich wytwórców jest zdrowy i smaczny. Spróbowanie go to niemalże obowiązek obywatelski.

Po drugie jabłko na słodko. Czyli mój ulubiony deser, którego smak wspominam jeszcze z wczesnego dzieciństwa, kiedy to jadłam jabłka u babci. Myślicie pewnie, że zaraz napiszę o ryżu z jabłkiem i cynamonem? Nie bardzo. Owszem, cynamon będzie nam potrzebny. Ale ryż? Absolutnie nie. Pragnę napisać Wam o jednym z najsmaczniejszych deserów jakie ktokolwiek kiedykolwiek wymyślił - o jabłkach pieczonych w kruchym cieście, nadziewanych włoskimi orzechami. Jak je przygotować? Banalnie. Wydrążamy jabłko i w miejsce pestek wkładamy farsz - posiekane orzechy włoskie (obrane lepsze, jeśli chce Wam się je parzyć i bawić w obieranie) wymieszane z miodem i cynamonem. Następnie całe jabłko zawijamy w kruche ciasto i delikatnie osłonięte papierem do pieczenia - wkładamy do piekarnika. Pieczemy do momentu aż ciasto będzie rumiane a jabłko miękkie (dlatego ważne jest częściowe otulenie jabłka papierem, aby kruche zbyt szybko się nie paliło). Jak podajemy? Na ciepło, z kulką lodów waniliowych. Zapewniam Was, że doświadczycie kulinarnego orgazmu, kiedy tylko ciepłe orzechy wraz z kwaśnym miąższem jabłka i odrobiną lodów dotkną waszego podniebienia...

Po trzecie chcemy napisać Wam jak łączyć jabłko ze słonymi produktami. Jak wiemy jabłko pasuje do pora. Komponują się idealnie. Nie poprzestawajmy więc na robieniu z nich sałatki. Zróbmy zupę! Krem z jabłek i porów, doprawiony gałką muszkatołową i imbirem jest wybitny! Drugim "zupowym" kompanem jabłka może być dynia. A na dynię właśnie przyszła pora.

Jabłko pasuje też do serów pleśniowych i szynek. Do wątróbek i musztardy. Do orzechów. I do sera! Do sera! Do sera! Na sam koniec chcemy zaproponować Wam pyszne, śniadaniowo - lunchowe danie z jabłkami - frittatę. Jabłka smażone na patelni z cebulą, zalane jajkiem i odrobiną mleka, doprawione płatkami migdałów i serem żółtym (startym) - pamiętajcie, że frittata powinna być dopiekana w piekarniku.

No i tak. Czas wstać i obrać sobie jabłko. Do napisania!

piątek, 6 września 2013

BETA VULGARIS

Nasz dzisiejszy tytuł brzmi może nieco wulgarnie, jednak nie znaczy nic poza "burakiem zwyczajnym". Bo o burakach właśnie chcemy Wam dzisiaj opowiedzieć. Nie będziemy rozwodzić się nad oczywistościami: Nie napiszemy Wam jak zrobić barszcz czy tarte buraczki na ciepło. Dodamy jedynie, że w przypadku pierwszego nie wolno zapomnieć o czosnku i cytrynie, a w przypadku drugiego naganne jest niedodanie miodu. I tyle, jeśli chodzi o to, co znacie wszyscy. My chcemy przedstawić Wam buraka, jakiego jeszcze nie znacie.

Co ma burak? Burak ćwikłowy to przede wszystkim doskonałe źródło witamin i minerałów. W korzeniu tego warzywa znajdują się spore ilości witaminy C, wzmacniającej odporność, a także witaminy A, B1 i betakaroten. Buraka wyróżnia spora zawartość kwasu foliowego jest potrzebna szczególnie kobietom w wieku rozrodczym i ciężarnym. Buraki bogate są również w wapń, który jest budulcem kości i zębów, a duża zawartość potasu pozwala utrzymać w ryzach ciśnienie tętnicze krwi. 

Jak jeść buraka? Np. w ćwikle, z chrzanem i cukrem. Polecamy cienkie plasterki zamiast masakrowania na tarce. Dodatkowo pragniemy uprzedzić, że nic tak nie niszczy buraka jak gotowanie ;) Zarówno do ćwikły jak i do carpaccio (z dodatkami: szalotka, ogórek kiszony, kruszona feta) buraka powinno się PIEC ZE SKÓRKĄ. A dopiero potem obierać i kroić. 

Kolejna sprawa to czosnek i kapary, które idealnie komponują się z jego smakiem. W czosnku marynować możemy carpaccio, kapary dodawać do sałatek. Jednak nasza ulubiona sałatka obywa się bez nich. A jaka jest? Proszę bardzo: Upieczone i pokrojone w kostkę buraki i marchew, ogórek kiszony i sos z  oleju palmowego z czosnkiem, cytryną i cukrem trzcinowym. Sprawdza się idealnie do wszelkich pieczonych mięs a perfekcyjnie uzupełnia mięsa czerwone podawane z kaszą gryczaną.

Ostatnia rzecz o której chcemy wspomnieć to miłość buraka i łososia. Jak je łączyć? Ot, choćby tak jak na zdjęciu możemy zastosować sok z buraków jako marynatę do wędzonego łososia. Potem już tylko kapary i świeża bagietka. 

No i tak właśnie. Kochamy buraki! I Wam również polecamy otworzyć się na tę miłość. Smacznego!

środa, 4 września 2013

Doceńmy gruszkę, chociaż jesienią


Gruszkę znamy i lubimy. Jest polska i jest deserowa. Pieczemy z nią ciasta i robimy na niej nalewki.A wy? Próbowaliście już zamknąć gruszkę w butelce? Wystarczy wybrać zalążek na drzewie i włożyć go do butelki razem z gałązką - tak pozwolić gruszce dojrzeć. Potem zalać wódką, dosłodzić i czekać. Jest ciekawie i jest smacznie. 

Co dalej? Dalej są desery, które zawsze robicie tak samo, prawda? A tymczasem jest jeden sposób na gruszkę, który rozwali was dokumentnie.
Gruszkę należy obrać i ugotować w waniliowym syropie (woda z dodatkiem cukru i wanilii lub, od biedy, cukru wanilinowego). Następnie jeszcze ciepłą polać rozpuszczoną czekoladą i posypać pokruszonymi pistacjami. Doznania są nieziemskie. 

Dużo jest gruszek? Tysiące! ;) Według współczesnych systematyk szacuje się, że mamy na świecie około 50 gatunków. W ciągu liczącej co najmniej 30 wieków uprawy gruszy wyselekcjonowano kilka tysięcy odmian uprawnych, które dzieli się na dwie grupy w zależności od dominującego udziału genów z poszczególnych gatunków na grusze zachodnie (europejskie) i grusze wschodnie (azjatyckie). Wszystkie są soczyste i w większości jesienne. A co najgorsze zapominamy, że stanowią idealny dodatek do dań słonych. 

Po pierwsze możemy potraktować gruszkę kanapkowo i zastąpić nią pomidora na kanapce z szybką czy serem. Dlaczego? Ponieważ gruszka idealnie nadaje się do mięs i serów. Perfekcyjnym połączeniem, które z pewnością znacie, stanowi: ser pleśniowy, gruszka i orzech włoski. Zestaw ten stosować możecie zarówno w sałatkach jak i np. na tartach. Po drugie zacznijmy dodawać gruszkę do mięs! Nie tylko do borówek czy żurawiny ale osobno, do kaczki, do kurczaka. Łączmy ją z rodzynkami i śliwkami. Podlewajmy gruszkę koniakiem i pieczmy ją jako "warzywo" do mięsa i np. puree ziemniaczanego.

Wiecie co idealnie komponuje się z gruszką? Imbir! Możecie łączyć je w dżemach. Możecie ugotować gruszki w winie z goździkami i imbirem i podać jako dodatek do wędlin. Możecie grillować gruszki i podawać je razem z grillowanym serem (oscypek, camembert) i żurawinami. Możecie zawinąć gruszkę w plastry szynki parmeńskiej i podać jako przystawkę. Ba! Możecie upiec pizzę z gruszką, szynką i curry albo dodać ją do pieczenia białych ryb (np. do dorsza). 

Pełna dowolność. Jeśli znacie jakieś ciekawe przepisy z gruszką w roli głównej lub w roli drugoplanowej - napiszcie nam je. Być może nie znamy i skorzystamy. Lub skorzystają nasi czytelnicy. Smacznego gruszkowego i jesiennego!

poniedziałek, 2 września 2013

Jesienna, o truskawkach, opowieść

Dzisiaj przypomnimy Wam lato. Bardzo łatwo to lato przypomnieć ponieważ na działkach właśnie zaczynają dojrzewać pierwsze jesienne odmiany truskawek! A truskawki lubi chyba każdy...

Pamiętajmy, że te wrześniowe odmiany są bardziej pomarańczowe i kwaśne, mimo swojej słodkości. Nie dajmy się zatem zwodzić ognistoczerwonymi, a blado-zielonymi u nasady truskawkom prawie sztucznym.
Z okazji jesieni i truskawek chcemy zaproponować wam dwa przepisy z ich użyciem - jeden deserowy, drugi przekąskowy.

Zaczniemy od deseru bo z tym właśnie kojarzą się nam owoce truskawek. Nietypowo, bo z serem. Mascarpone. Czyli truskawkowe tiramisu. Biszkopty nasączamy sokiem truskawkowym. Na nie kładziemy ser mascarpone zmiksowany z cukrem pudrem i śmietaną. Po 2 warstwy, klasycznie. Na wierzchu kładziemy świeże truskawki. Kilka godzin w lodówce i gotowe.

Co do przekąski, również jest pysznie. Używamy liści dowolnej sałaty (lub np. młodego szpinaku), sera pleśniowego i orzechów włoskich. Do tego balsamico wymieszany ze zmiksowanymi truskawkami. Dziwne? Niekoniecznie. Bo smaczne. 

I jeszcze! Możecie zmiksować truskawki z kruszonym lodem i wódką. Na drugi deser, kiedy dzieci będą już smacznie spały. Życzymy przyjemnej konsumpcji!